Ok, let's start with a new series: CITIES. What I want is showing you some of the cities I love. This time it will be beautiful Delft. Last Thursday I had an opportunity to visit it again. First time I visited it last year. I was really amazed by the city center. Let me show you some pictures! First 11 pictures were taken last Thursday, the rest of photos are from the last year.
Announcing giveaway's winner is just a formality because only one person was interested in. Weronika thanks for joining ;)! I also wanted to thank Lena for advertising my giveaway on her blog. Anyway ribbon necklace is going to Weronika :)!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ogłoszenie zwycięzcy candy to tylko formalność, bo tylko jedna osoba byla zainteresowana. Weronika dziękuję za przyłączenie sie do zabawy ;)! Chciałam również podziękować Lenie za "reklamowanie" candy na swoim blogu. Tak czy inaczej wstążkowy naszyjnik wędruje do Weroniki :)!
While I'm already here, I'll show you pompon brooch I've made few weeks ago.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Skoro już tu jestem pokażę Wam pomponiastą broszkę, którą zrobiłąm jakiś czas temu.
And in the end some beautiful flowers which I've got yesterday. Anemones are so great and beutiful. I consider them as one of my favorite flowers. Look how nice they are:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na koniec będą kwiatki! Dostałam je wczoraj z okazji dnia kobiet. Profesjonalna nazwa to zawilec wieńcowy. To są chyba jedne z moich ulubionych kwiatów. Róże i tulipany zdecydowanie mi się przejadłu, chociaż oczywiście też uważam, że są piękne. Ale zawilce to wyższa półka :). Same oceńcie:
The same day I've got a red rose on the market (every women did get one as well - because of the women's day) so I added it to anemones.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Z okazjo dnia kobiet na mieście rozdawali czerwone róże każdej napotkanej kobiecie. Mi się też udało jedną zrobyć. Zawilce zaprosiły ją do siebie :).
I've reached last day of winter holidays. Tomorrow I'll start next period on studies. Fortunately for you "everyday-post" period is over ;). I won't have time for blog anymore. I'll try to post something once for a while. I still have some items to show you. Today it will be small, pink brooch. It was made out of an old brooch I didn't like.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu dotarłam do ostatniego dnia ferii. Jutro zaczynam kolejny period na studiach. Na Wasze szczęście jest to równoznaczne z zakończeniem tego jakże owocnego okresu codziennych postów ;). Wszystko teraz wróci do normy. Postaram się czasami pokazać coś nowego, bo mam jeszcze w zanadrzu kilka rzeczy. Dziś będzie to różowa broszeczka, która powstała ze starej broszki która miała pójść na śmietnik.
"Le Tréport is a small fishing port and light industrial town situated in Upper Normandy region. The mouth of the Bresle river meets the English Channel here, in between the high (110 metres) chalk cliffs and the pebbly beach" - that's how Wikipedia sees this town ;). I've spent there only few hours (our schedule was quite full) but it was enough to fall in love with the place. I like the landscape, architecture and specific atmosphere there. Fortunately weather was just perfect this day. I couldn't ask for more! Le Tréport was first point on our list. If you want to see more of Normandy's treasures I'll be happy to show you more places.
What I really enjoyed was the funicular (bottom right on the picture below). It was totally free of charge and really nice. We could enjoy the city view from the cliff. Really amazing and worth to see!
------
"Le Tréport to mały port rybacki i przemysłowe miaseczko usytowane w Górnej Normandii. Rzeka Bresle spotyka się tu z Kanałem La Manche pomiędzy wysokimi na 110 metrów klifami i kamienistą plażą." Tyle miała nam do powiedzenia Wikipedia ;). Spędziłam w tym miasteczku tylko kilka godzin (nasz grafik był dość napiety), ale to wystarczyło żeby zakochać się w tym miejscu. Urzekł mnie tamtejszy krajobraz, architektura i specyficzna atmosfera. Na szczęście pogoda również dopisała. Nie mogłam prosić o więcej! Le Tréport było pierwszym punktem naszej wycieczki. Jeśli chcielibyście zobaczyć wiecej takich perełek, chętnie sie nimi podzielę.
Co bardzo mi się podobało to kolej linowo-terenowa (prawy doly róg zdjecia poniżej). Atrakcja była wolna od opłat co jeszcze bardziej ucieszyło biednego turystę :) (można było kupić w zamian więcej pocztówek). Widok z klifu był niesamowity. Zdecydowanie warty zobaczenia!










